niedziela, 29 lipca 2012

ompih

ompih to miejsce gdzie jesteśmy. hospicjum. Mamusia leży, ja dojeżdżam.
i choć na sam dzwięk tej nazwy dostaje się dreszczy, to miejsce daje poczucie bezpieczeństwa.
Jeszcze niedawno była tu Babcia. Przyjechała w stanie bardzo ciężkim, po czym w 3 tygodnie postawiona na nogi, dzielna i uśmiechnięta wróciła do domu. Przyprawiając tym wiele radości nam i swoim sąsiadom.
Czekamy na podobny cud dla Mamusi.
By za rok zasiąść w komplecie na ławeczce w L.P. pozując do zdjęcia.


sobota, 28 lipca 2012

obiekt muzealny

odkrywając powolutku nieznane: czyli dzień odwiedzin

ciekawy fakt, bliskość jest sztuką!
człowiek chory w zasadzie dla odwiedzającej go rodziny bliższo-dalszej , znajomej... stanowi w zasadzie obiekt muzealny. Pooglądany zostaje z każdej strony, czasami lekko szurnięty rękawem i w zasadzie tyle.
Pomimo obecnych nadal zmysłów chorego, zakłada się ich brak.
Brak również rozmów .Ich miejsce zajmuje dziwne oczekiwanie... może dumanie... może analiza spraw ,które czekają gdy się już oglądanie chorego zakończy. Chory jest już właściwie traktowany jak Chory, nie jak Ciocia, koleżanka, Siostra. Nagle pozbawiony zostaje swojej roli, a raczej otrzymuje nową, wepchniętą na siłę w osłabione ręce.
Mało kto potrafi odwiedzić Chorego jako Człowieka na równych prawach. Są tacy. Na szczęście. Promienieją od progu siłą i radością spotkania. Bez barier. Ponad dziadostwo. Dziękuję im bardzo za to.
Dają Mamusi uśmiech i siły!! a przede wszystkim wiarę i moc.